Translate

czwartek, 31 stycznia 2013

Libster Award

Zostałam nominowana pierwszy raz do Libster Award (lol nadal nie wierzę, że ktoś czytam moje wypociny) przez poziomkowa:


1. Na jaki koncert najchętniej teraz byś się wybrała? :) 
2. Potrafisz ładnie rysować? 
3. Który członek TW jest Twoim ulubionym? 
4. Masz w swoim pokoju jakiś kalendarz? xD 
5. Siatkówka vs. Piłka Nożna 
6. Masz laptop czy komputer? :p 
7. Kraków czy Gdańsk? :D 
8. Lubisz kawę? 
9. Od jak dawna prowadzisz swój blog? 
10. Lubisz siebie? :D 

1. The Wanted, Nicki Minaj i Katy Perry :)
2. Nie bardzo, wolę malować.
3. Wszystkich bardzo lubię, ale chyba najbardziej Nathan (jak większość dziewczyn) ;)
4. Tak, a nawet 5 xD
5. Jeśli chodzi o grę to siatkówka, a o oglądanie nożna :)
6. Komputer
7. Kraków
8. Tak, ale tylko Latte
9. Od listopada
10. raczej tak :)

A teraz moje pytania:
1. Od jak dawna jesteś fanką the Wanted?
2. Jaki jest twój ulubiony kolor?
3. Lubisz świece zapachową? xD
4. Czy masz rodzeństwo?
5. W czym jesteś dobra?
6. Jaki jest twój ulubiony sklep?
7. Jaki masz telefon?
8. Jak długo zajmuje Ci pisanie imaginu/rozdziału?
9. Czy masz jakieś zwierzę?
10. Jak zaczęłaś swoją przygodę z blogiem?

Nominuję:
http://trying-not-to-break.blogspot.com/
http://in-a-circle-of-love.blogspot.com/
http://cassieandnathan.blogspot.com/

I dzięki za nominacje :)

środa, 30 stycznia 2013

                           

     *Urodzinowy Nathan dla Rysia *


- Jeszcze stolik 69 ! - usłyszałaś głos szefowej .
- Już idę ! - odpowiedziałaś.
         Chwyciłaś tackę z jedzeniem i pojechałaś na wrotkach do stolika 69. Siedziało przy nim 3 mężczyzn i 2 dziewczyny , które bardzo często widywałaś w pracy . Obok ciemnoskórego , o idealnym uśmiechu chłopaku , siedziała śliczna ciemnooka szatynka . Obok ładna blondynka , która często się śmiała i nie odrywała oczu od brązowookiego chłopaka z małą szramą na policzku . Dalej uśmiechnięty szatyn z niebieskimi oczami . obok niego były 2 wolne miejsca. " Pewnie dla tego z grzyweczką , co tak się ładnie uśmiecha ...Nathana i tego z szarymi oczami i różami na ramieniu - Max'a " - pomyślałaś .
         Podjechałaś w ich kierunku i oddałaś rzeczy , które zamówili . Chłopak w loczkach posłał ci zalotne spojrzenie , ty odpowiedziałaś mu uśmiechem , po czym podjechałaś do kolejnego stolika , aby tam posprzątać. 
         Kończyłaś już pracę , to był ostatni stolik . Starłaś okruszki ściereczką , chwyciłaś tackę , na której ułożyłaś niedopitego szejka czekoladowego , nie dojedzonego hamburgera oraz talerzyk z resztkami  frytek z keczupem .
        Z tacką w rękach przemierzałaś salę z zadowoleniem spojrzałaś na ludzi , na których już dziś nie będziesz musiała patrzeć , z przyklejonym uśmiechem i być sztucznie miła . 
        W telewizji właśnie leciał program Jaymi'ego Olivier'a  . Zapatrzyłaś się na chwilę na idealnie wyglądające zupę kminkową .
        Nagle ...BOOOM ! Upadłaś , plecy cię bolały , przed oczami czarno .Złapałaś się za bolącą od spotkania z podłogą głową , poczułaś wypuklenie . "Guz gwarantowany " - pomyślałaś .
       Otworzyłaś oczy . Biała służbowa luźna koszulka , oraz spódniczka były poplamione resztkami zamówienia. Ktoś musiał cię potrącić , na pewno zrobił to umyślnie . Umiałaś perfekcyjnie jeździć na wrotkach . To było po prostu nie możliwe . 
       Podparłaś się rękami , chciałaś wstać . Wokoło wszyscy śmieli się z twojego "wypadku"Obejrzałaś się za siebie ., żeby znaleźć "sprawcę" . Twój "prześladowca" musiał uciec z miejsca zbrodni . Nie przejęłaś się tym bardzo . Zdjęłaś wrotki . Nikt nie odrywał od ciebie wzroku . Oczywiście jak to ty , posłałaś wszystkim dziwne spojrzenie , po czym uciekłaś , aby ubrać się w swoje własnie rzeczy.
       Szłaś korytarzem , który się rozdwajał. Z lewej strony była przebieralnia , a z prawej łazienka dla klientów . Sięgnęłaś po klucz do szatni. Okazało się , że go nie masz przy sobie. Od razu pomyślałaś , że to nie możliwe .Przecież jesteś dobrze zorganizowaną , bystrą dziewczyną , która jeszcze niczego nie zgubiła . 
       Sprawdziłaś jeszcze raz , dokładnie wszystkie kieszonki. A klucza jak nie było , tak nie ma . Odwróciłaś się . Poszłaś na poszukiwania . Musiałaś go zgubić , gdy zostałaś potrącona .
        Wpadłaś do sali , spojrzałaś na podłogę . Nic nie ma. Zostały jeszcze tylko 2 miejsca w których mógł być teraz kluczyk . Stolik 69 i 68 bo z niego sprzątałaś niedojedzone rzeczy , które później znalazły się na twoim stroju roboczym . 
         Stolik 68 - pusto . Nic na nim nie ma . Na bosaka ( bo zdjęłaś wrotki) podeszłaś , do następnego .Zobaczyłaś , że przy stoliku 69 siedzi , szarooki chłopak , który się do ciebie uśmiecha.
-Przepraszam...nie widzieliście tu może małego , złotego kluczyka ? - zapytałaś - prawdopodobnie go tu zostawiłam , przez przypadek.- tłumacząc, zaczęłaś (jak to ty) wymachiwać rękami.
        Max, Tom, Siva , Kelsey i Nareesha - bo tak się nazywali. popatrzyli na siebie , potem na ciebie i znowu na siebie.
-Nie, nie wiemy...- odpowiedział Max - Ale może się do nas przyłączysz...? - zapytał szarooki.
- Chętne, ale ten kluczyk, jest mi bardzo potrzebny. Przez to , że go nie mam , mogę stracić pracę ...- powiedziałaś , zgodnie z prawdą .
- To może pomóc ci go szukać ?- Zapytał loczek .
- Byłabym bardzo wdzięczna...- Uśmiechnęłaś się .
- To może...my poszukamy tu , a ty idź szukać gdzie indziej ..na kuchnie i wg . Bo nam tam nie wolno chodzić ...- zaproponował Siva.
- bardzo wam dziękuję...- powiedziałaś z ulgą , że ktoś ci pomoże .
       Zajrzałaś najpierw za ladę , czy tam go nie ma .Następnie zapytałaś kucharek , czy go nie widziały. Niestety , tam też go nie było . Poszłaś na salę , Siva powiedział , że tam też go nie ma .
      Poszłaś w stronę łazienki . Na próżno , korytarz był pusty. nie wiedziałaś co robić . Z zdenerwowania kopnęłaś w drzwi od szatni . ku twojemu zdziwieniu , one się otworzyły , jakby nigdy nic.
       Weszłaś do środka . Twoja szafka była otwarta. Ty jako pierwsza kończyłaś pracę , tego nie mógł zrobić , nikt z pracy. Podeszłaś do szafki. W środku wisiała czerwona krótka sukienka , w miejscu gdzie wcześniej znajdowały się twoje  zielone convers'y  , stały teraz ładne czarne obcasy na platformie.Na lusterku znalazłaś kartkę z napisem "Idź za strzałkami . PS Załóż to :) Proszę...."
         Nie miałaś pojęcia co się dzieje. Siedziałaś chwilę i zastanawiałaś się chwilę co zrobić . Musiałaś odzyskać klucz . Jednocześnie bałaś się , co zobaczysz później .
         Tym razem strach przegrał . Założyłaś czerwoną sukienkę ( Trzeba przyznać , że nieźle w niej wyglądałaś ...) i czarne buty. Zamknęłaś szafkę w poszukiwaniu karteczek . Na zewnętrznej stronie szafki przyczepiona była następna , ze strzałką w prawą stronę.
         Poszłaś więc w tamtym kierunku. Nawet nie wiedziałaś , jaka ta szatnia jest długa . na szafkach wisiały kolejne karteczki . w Końcu nie było nic , prócz okna , szafek oraz drabiny.Obok niej , strzałka w górę .
-SERIO?! Mam po tym wejść?!Przecież mam obcasy...- powiedziałaś z nadzieją , że ktoś to słyszał. Niestety jedyne co usłyszałaś to echo.
        Otworzyłaś drzwiczki od dachu. Rzuciłaś buty , i weszłaś po drabinie na bosaka. Chwilę potem byłaś już na dachu ( Dach z teledysku do "Chasing The Sun" ) rozejrzałaś się dookoła. Karteczka leżała na podłodze . Każe ci iść prost, więc posłusznie robisz , to co ci każe.
         Słońce właśnie zachodziło. Ku twojemu zdziwieniu , zobaczyłaś stół z nie byle jakim jedzeniem , ale jedzeniem z Mc Donald'a , pepsi ( bo nie lubisz Coli xD ) ponalewana była do lampek od szampana i Nathana , który siedział za pianinem znudzony .
         Gdy tylko cię zobaczył , od razu się ożywił .Uśmiechnął się ładnie , po czym zaczął grać " Jus The Way You Are " Ty w tym czasie usiadłaś na krzesełku i słuchałaś jego anielskiego głosu.
         Nathan skończył grać . Usiadł na przeciwko ciebie.
- Wiem , że się dobrze nie znamy... Ale Bardzo cię polubiłem ...- Powiedział , trochę zakłopotany.
- Ładnie śpiewasz...- odpowiedziałaś, zachwycona jego głosem.
- Dziękuję...Ale pewnie chcesz klucz. Przepraszam ,że ci go zabrałem...Ale to był jedyny sposób , abyś się ze mną spotkała...- zrobił się smutny i szybko się zawstydził.
- nie szkodzi , właściwie to potrzebuję na mieszkanie , muszę spłacić czynsz , To dlatego ta praca...- powiedziałaś.
- Mieszkasz z kimś ?- zapytał jeszcze bardziej smutny.
- Tak. Z przyjaciółkami . To taka dodatkowa praca...- na tę wiadomość chłopakowi jakby iskierki w oczach się zaświeciły.
- A masz kogoś...No wiesz...Chłopaka...?- Trochę się speszył.
- Nie a co się stało ?- zapytałaś. Nathan już wcześniej bardzo ci się podobał , ale bałaś się zapytać.
- Bo ja...Ja...Bardzo mi się podobasz...- zarumienił się.
- Wiesz...Ty mi też , ale bałam się podejść i zapytać czy coś ...- powiedziałaś zawstydzona.
          Nastąpiła chwila ciszy. Chłopak wstał z krzesełka gwałtownie, po czym zaczął grzebać w kieszeni. podszedł do ciebie i przed tobą uklęknął . Spojrzał ci w oczy po czym dał ci 2 bilety na koncert One Direction mówiąc : " Wiem , że bardzo ich lubisz...Co powiesz na to żeby na 2 randkę wybrać się na ich koncert i poznać się bliżej ?"
        Po paru latach Nathan ci się oświadczył , ale postanowił poczekać , aż skończysz studia i dopiero wtedy  wziąć z tobą ślub.
  




_________________________________________________________________

Kochana Grubasko ...Mam nadzieję , że ci się spodobał ten imagin :) Wszystkiego najlepszego i spełnienia wszystkich marzeń :))
                                -Julka 

        

środa, 23 stycznia 2013

opoznienie

przepraszam, ale nie bd mnie jeszcze przez tydzien :( facet od naprawy komputera sie rozchorowal -.- chyba ze Julka pozwoli mi u sb napisac ;)
PRZEPRASZAM WSZYSRKICH, KTORZYM MIALAM NAPISAC IMAGINY. MAM ZA CHWILE FERIE, WIEC POSTARAM SIE JAK NAJSZYBCIEJ JE WSTAWIC :)
PRZEPRASZAM ZA OPOZNIENIE

sobota, 19 stycznia 2013

A więc , piszę by przekazać wam , że w najniższym czasie Emilka nie będzie miała komputera i może dopiero w piątek przyjdzie z naprawy xD

piątek, 4 stycznia 2013

                      *   Siva   *

         Drrrryń...!Drrrrrrryń...!Drrryyń! - Obudził cię dzwonek w twoim telefonie., którego po prostu całym swoim sercem nienawidziłaś . Sięgnęłaś po niego ręką , po czym wyłączyłaś denerwujący budzik. Mimo , że wolałabyś zostać w ciepłym łóżku , wstałaś i poszłaś się ogarnąć , do łazienki.
         Gdy jakoś już wyglądałaś , sięgnęłaś po swoją ulubioną , brązową torebkę . Spakowałaś do niej klucze od domu oraz inne potrzebne rzeczy jak teczka z rysunkami.
         Założyłaś białą delikatną , zwiewną bluzkę , która na ramionach miała brązowe, nieduże paski . Delikatną tkaninę włożyłaś do ulubionych dżinsów , które podwinęłaś przed kostki. Spojrzałaś na zegarek. Powinnaś już wychodzić na autobus . W pośpiechu włożyłaś swoje ulubione buty - kwieciste jezzówki z brązowym paskiem .
         Na przystanku na stałaś zbyt długo , właściwie od razu jak przyszłaś na miejsce , przyjechał autobus. Gdy nim jechałaś na uszy założyłaś słuchawki . Myślałaś , że to ci pomoże w jakiś sposób ze zdenerwowaniem .Dzięki temu , droga stała się tylko jakby krótsza , co za bardzo ci nie pomogło.Coraz bliżej było do starcia się z własnymi wątpliwościami- czy dam radę ?
        Nadszedł czas by wysiąść , z autobusu . Szłaś chodnikiem szybkim krokiem . Znalazłaś się pod budynkiem , do którego niekoniecznie chciałaś dojść .
        Nabrałaś powietrza w płuca . Zacisnęłaś jedną dłoń , drugą otworzyłaś drzwi do budynku. Weszłaś do środka , wypuściłaś powietrze . Teraz szłaś wielkim , długim korytarzem , próbując nie zważać na dziwne spojrzenia innych ludzi.
        Stałaś przed drzwiami z napisem " DYREKTOR " . Zatrzymałaś się na chwilę przed nimi , po czym wytarłaś spocone  z zdenerwowania dłonie o spodnie ,zapukałaś do drzwi i weszłaś do środka.   
        Tam zobaczyłaś starszego mężczyznę , który jadł pączki za biurkiem . Zrobiłaś parę kroków do przodu.
- Chodź , chodź moja droga. Jak ci na imię ?- zapytal oblizując palce.
- [T.I] [T.N] . Dzień dobry .- powiedziałaś.
- Chodź bliżej...- powiedział tłuścioch.
Znów zrobiłaś parę kroków do przodu .
- W jakiej sprawie przyszłaś?- zapytał .
- Ja ...ja przyszłam w sprawie...w sprawie pracy...- powiedziałaś niepewnie.
- A cóż chciałabyś robić?- zapytał , sięgając po kolejnego pączka.
- Chciałabym być ...być projektantką ...- Powiedziałaś trochę pewniej.
- A więc będę musiał cie przetestować ...- spojrzał na ciebie- usiądź proszę ...- wskazał palcem niedużą niebieską kanapę .
         Usiadłaś niepewnie na niej . Tłuścioch wziął do ręki małego pilota i włączył muzykę , po czym szedł w twoim kierunku oblizując dłoń z nadmiaru lukru , po czym wytarł to chusteczką .
Usiadł przy tobie , był tak gruby , że musiałaś się trochę przesunąć , bo się wraz z tobą nie mieścił . 
         Obleśny facet złapał za lampki stojące na stoliku przy kanapie , po czym nalał do dwóch trochę czerwonego wina , i podał ci jedną . Wzięłaś ją do ręki . I pociągnęłaś małego łyka.
- No , skoro już się rozluźniłaś... - odłożył lampkę z winem - To może...- położył cie rękę na udzie.
         Cała roztrzęsiona tym co zrobił , wstałaś z kanapy i  wylałaś na tego zboczeńca wino uderzając go w policzek. Po czym szybkim krokiem wyszłaś z tego jak się okazało dźwiękoszczelnego pokoju .
         Wychodząc z biura trzęsłaś się cała i zaczęłaś strasznie płakać i biec . Mijałaś ulice , starając się dotrzeć do domu , ale mieszkałaś zbyt daleko . Najprawdopodobniej weszłaś w złą ulicę i się zgubiłaś, ale cóż mogłaś zrobić , nie widząc przez łzy gdzie biegniesz?
        Biegłaś coraz szybciej , chciałaś trafić do domu . Odwróciłaś się za siebie , sprawdzić czy nikt za tobą nie idzie, po czym poczułaś ból i upadłaś . 
- Nic ci nie jest ? - Usłyszałaś męski głos.
- Nie...nie ..ja przepraszam...- powiedziałaś masując się po głowie.
- Już się bałem , że nie żyjesz...- chłopak jakby odetchnął- pomóc ci  wstać ?-zapytał .
- Nie pozwól mi tu leżeć resztę dnia...- powiedziałaś z ironią.
-Ohhh ..przepraszam - chłopak pomógł ci wstać .
- Dziękuje , że w końcu się ruszyłeś ,żeby mi pomóc ...- dalej masowałaś głowę .
- Jak masz na imię ?- zapytał chłopak o cudownym uśmiechu ?
- [T.I] , a teraz skoro już to wiesz, powiedź mi na jakiej ulicy jestem .- powiedziałaś trochę zła.
- A ja Siva , ładne imię... Znaczy te twoje imię... Ja sam nie wiem jaka to ulica , ja się tu zgubiłem - powiedział.
- Acha...To dziękuję z taką pomoc ...- powiedziałaś idąc w przeciwną stronę od chłopaka.
- Ale gdzie idziesz? Nic ci nie jest ?- pytał , idąc za tobą .
- Do domu ! Nie, nic mi nie jest.- powiedziałaś , coraz bardziej rozwścieczona.
- Poczekaj ! Nie chcę ,żeby taka ładna dziewczyna jak ty się na mnie wkurzała i była zła prze zemnie.- zatrzymał cię , kładąc ci rękę na ramieniu .
      Odwróciłaś się w jego stronę ,po czym spojrzałaś mu głęboko w oczy. Ten na ciebie popatrzył , otarł ci rozmazany tusz z policzka .
- To co może pójdziemy na gofery z dżemorem ?- zapytał posyłając ci zniewalający uśmiech.
- Przykro mi , ale ja nie mogę ...- powiedziałaś- muszę wracać do domu - dodałaś po chwili .
      Chłopak znów się uśmiechnął i podszedł do ciebie . Teraz zobaczyłaś w jego oczach jakby płomyczek . Siva wziął cię na ręce i pobiegł z tobą do najbliższej kawiarenki .
       Długo ze sobą rozmawialiście , bardzo go polubiłaś , aż do tego stopnia , że teraz jesteście zaręczeni , Tłuścioch trafił do więzienia , okazało się że "testował " wiele dziewczyn , zanim je zatrudnił . A ty już nigdy się nie zgubiłaś , bo na pierwszą rocznicę Siva kupił ci mapę ...

       


    _______________________________________________________
No i to by było na tyle :) 

                                          ~Julka :)







    
            

piątek, 28 grudnia 2012

Max - Roksana

Szłaś przez park. Pisałaś smsy z przyjaciółką. Nie zauważyłaś lecącej piłki, która chwilę później trafiła Cię w głowę. Rozbiła Ci okulary. Byłaś bardzo zła. Podszedł do Ciebie jakiś chłopak przepraszając.
- To moja wina. - rzekł nieznajomy.
- Tak twoja! - krzyknęłaś - Odkupujesz mi okulary!
- Dobrze, odkupie Ci je. Tylko tak nie krzycz! Tu masz mój numer telefonu. Napisz do mnie to się umówimy i kupie Ci je. - Napisał Ci cyfry na kartce - A teraz muszę już iść.
Wściekła po omacku wróciłaś do domu. Na szczęście miałaś zapasowe. Wieczorem napisałaś do chłopaka z parku:
Hej. To ja dziewczyna, której rozbiłeś okulary. Pamiętasz mnie?
Po chwili odpisał:
Jasne, że Cie pamiętam :)

T: To dobrze, więc kiedy mogę liczyć na nowe?
N: Hmm no nie wiem Może jutro, o 13 w parku?
T: Ok. Do zobaczenia.

Następnego dnia wstałaś o 10. Poszłaś do łazienki, trochę się ogarnąć. Wróciłaś do pokoju po ubrania. Jak każda kobieta stojąca przed swoją szafą myślisz: Nie mam co na siebie włożyć (chyba że jesteś moim tatą, który robi to samo śpiewając do tego xD). W końcu zdecydowałaś się na niebieską sukienkę w kratkę akcentowaną pod biustem, zawiązywaną na szyi. Zeszłaś na śniadanie. W domu już nikogo o tej porze nie było. Rodzice wcześnie wychodzą do pracy, a twoja starsza siostra wyjechała z przyjaciółką na Hawaje. Ta to ma dobrze. Zjadłaś płatki na mleku. Po śniadaniu skierowałaś swoje kroki do łazienki. Umyłaś zęby i nałożyłaś delikatny makijaż. Założyłaś też swoje zapasowe okulary, żeby gdziekolwiek dojść. Włożyłaś beżowe baleriny i wyszłaś. Była 12.30. Zostało ci 30 min, więc spacerkiem doszłaś do parku. Usiadłaś na ławce i czekałaś na okularozbójcę. Nie musiałaś długo czekać. Zjawił się po 5 minutach.
- Cześć - przywitał się - widzę, że masz chyba zapasowe okulary.
- Byłabym głupia, gdybym ich nie miała. Możemy już iść?
- Tak, ale później. Najpierw pójdziemy na kawę i nie słyszę sprzeciwu!
- Dobra.
- A gdzie moje maniery?! Jestem Max - podał Ci rękę.
- Roksana.
- No to Roksana idziemy - złapał Cię za rękę i pociągnął do najbliższej kawiarni.
Zamówił sobie espresso i sernik, a Tobie latte i szarlotkę. Podczas jedzenia rozmawialiście. Dużo się o nim dowiedziałaś, np: że jest ogromnym fanem rekinów. Ty też opowiedziałaś mu coś o Sobie, np: że lubisz zespół The Wanted. Już nie byłaś tak wrogo nastawiona do chłopaka. Wydał Ci się teraz nawet interesujący. Gdy zjedliście, Max za was zapłacił, nie chciał, żebyś ty płaciła. Potem poszliście do optyka. Oglądaliście różne rodzaje okularów, wygłupiając się przy tym. W końcu wybrałaś fioletowe z białą błyskawicą bez dolnej ramki. Poszliście do kasy. Chłopak chciał zapłacić.
- Max to jest zbyt drogie, ja zapłacę - już wyjmowałaś portfel.
- Słuchaj Roksana, obiecałem, że odkupię Ci okulary, więc właśnie to robię - schował twoją rękę z powrotem do torebki.
- Dziękuję - pocałowałaś go w policzek.
- Nie ma za co - uśmiechnął się.
Kiedy wyszliście ze sklepu było już ciemno. Max, jak przystało na dżentelmena odprowadził Cię do domu.
- Dziękuję za okulary i za w ogóle wszystko dzisiaj - uśmiechnęłaś się.
- Nie ma sprawy.
- To do zobaczenia - już otwierałaś drzwi, gdy chłopak odwrócił Cię ku sobie i pocałował.
- Do zobaczenia - odpowiedział chłopak w twoje usta i już go nie było.
Ty nadal stałaś tam oszołomiona. Po chwili dostałaś smsa:
A może wejdziesz do domu? Jeszcze mi się przeziębisz ;) :*
Max



Uśmiechnięta weszłaś do domu. Wieczorem pisałaś jeszcze z Maxem. Po tygodniu waszych spotkań poprosił Cię o chodzenie. Czasem dobrze jest dostać piłką i stracić okulary :)

----------------------------------------------------------------------------

Mama nadzieję, że Wam się podoba :) jak tam Wam Święta minęły?

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Nathan - Karolina

Święta. Pełno ludzi w sklepach kupujących prezenty dla ukochanych osób na ostatnią chwilę. Ty nie miałaś takiego problemu. Nie miałaś nikogo bliskiego. Twoi rodzice zginęli w katastrofie lotniczej rok temu. W prawdzie przyjaciółka zaprosiła cię na wigilię, ale przecież nie będziesz się tam wciskała. Siedzisz sama na parapecie i piszesz. Sama nie wiesz co, ale pisanie przynosi ci ukojenie.
I am alone, nobody want me
nobody hear me
nobody, nobody, nobody....
Z napisanym tekstem podeszłaś do pianina. Zaczęłaś grać pierwsze słowa, gdy zabrzmiał dzwonek do drzwi.  Poszłaś sprawdzić kto nachodzi cię w taki dzień. Otworzyłaś drzwi. Za nimi stał wysoki, zmarznięty brunet ze ślicznymi niebiesko-zielonymi oczami.
- O co chodzi? - spytałaś nieufnie
- Czy mogłabyś mnie przenocować? Samochód mi się zepsuł, a dziś Wigilia i mechanik mi nie pomoże, a nie mam gdzie spać - spojrzał na Ciebie z minął kota ze Shreka.
- Hhh no dobrze.
- Dzięki - chłopak uśmiechnął się ciepło.
Zaprowadziłaś go do salonu.
- Zrobić Ci herbatę? - spytałaś nieznajomego.
- Tak poproszę.
Po chwili przyniosłaś parujący kubek napoju.
- Tak właściwie nie przedstawiłem się. Jestem Nathan. - podał Ci rękę.
- Karolina.
- No więc Karolina powiedz dlaczego taka ładna dziewczyna jak ty spędza sama Święta.
- Moi rodzice nie żyją, a ja nie mam nikogo bliskiego - odparłaś ze wzrokiem utkwionym w podłogę.
- Przykro mi.
- Dzięki.
- Więc ciesze się, że popsuł mi się samochód, dzięki temu nie będziesz sama. Gdy stałem przed twoimi drzwiami słyszałem jak grasz na pianinie i śpiewasz. Masz piękny głos
- Dziękuję - zarumieniłaś się.
- Mogłabyś mi coś zagrać?
- Czemu nie.
Poszliście do twojego pokoju. Usiadłaś przy instrumencie i zaczęłaś gać "Sen o przyszłości". Gdy skończyłaś Nathan spojrzał na Ciebie z podziwem.
- To było piękne.
- A ty umiesz na czymś grać?
- Też gram na pianinie.
- To zagraj coś.
Zagrał "Warzone". W połowie zaczął śpiewać. Gdy skończył z wrażenia odjęło Ci mowę. Nathan się chyba zorientował, bo od razu Cię przytulił. Po twoim policzku spłynęła pojedyncza łza. Staliście tak w siebie wtuleni kilka minut. W końcu z niechęcią odsunęłaś się.
- Tak właściwie mamy Wigilię, a ja nawet nie mam jako takich Wigilijnych potraw i nie dzieliłam się z tobą opłatkiem - powiedziałaś.
- Nie martw się, przecież to nie jest zwyczajna Wigilia. Co chciałabyś robić?
- Hmm wiesz możemy zrobić ciastka!
Poszliście do kuchni. Wyjęłaś wszystkie potrzebne składniki. Zaczęliście je dodawać. Oczywiście nie odbyło się bez wojny na mąkę. W pewnym momencie wasze oczy się spotkały. Wasze twarze dzieliły minimetry. Nathan pochylił się nad Tobą i wasze usta spotkały się w delikatnym pocałunku. Odsunęliście się od siebie.
- Ślicznie Ci w tej mącę. - pochwalił Nathan.
- Dziękuję - zarumieniłaś się już kolejny raz przy nim
- I w rumieńcach też Ci pięknie - Dotknął twojego policzka umorusanego mąką i pocałował go w tym miejscu.
- Może wróćmy do ciastek.
Wsadziliście ciastka do piekarnika. Starłaś z twarzy resztki mącznej bitwy i czekałaś aż upieką się ciastka. Nathan przytulił Cię od tyłu. W jego ramionach czułaś się bezpiecznie, że nie byłaś sama. Po 15 minutach ciastka były gotowe. Zjedliście je i poszliście oglądać film. Akurat leciało "To właśnie miłość". Chyba byłaś taka zmęczona, że zasnęłaś oparta o gościa.
Następnego dnia obudziłaś się u siebie w łóżku. Nathana nigdzie nie było widać. Za to przy piekarniku znalazłaś karteczkę:
Przepraszam, ze wczoraj Ci nie powiedziałem, ale nie popsuł mi się samochód. Twoja przyjaciółka wysłała mnie do Ciebie, żebyś nie była samotna. Mam nadzieję, że się nie gniewasz :)
Nathan xox

PS Jakbyś chciała się jeszcze spotkać to napisz do mnie, [I.T.P] ma do mnie numer.


Zadzwoniłaś do Nathana. Byłaś trochę zła na niego, ze Cie okłamał, ale dzięki temu spędziłaś najlepsze święta z w swoim życiu. Ta Wigilia była Twoją ostatnią "samotną" Wigilią. Nathan zaopiekował się Tobą i zaprosił na Święta do siebie, gdzie poprosił Cię o chodzenie.
------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak późno, ale po chorobie musiałam po nadrabiać wszystkie sprawdziany jeszcze przygotowanie do Wigilii. Mam nadzieję, że się podoba. Imagin świąteczny, więc na Święta życzę Wam żebyście spotkały TW, żeby Was followneli na tt, żebyście znalazły masę prezentów pod choinką i żebyście się objadły ale nic nie utyły :)